Na początek chcę zadedykować ten rozdział Justynie J. która jako jedyna komentuje rozdziały. Dziękuje! :) xx Miłego czytania.
- Smacznego słońce - uśmiechnął się nie zdając sobie sprawy jak mnie nazwał, zabrał się za jedzenie. Siedziałam tak patrząc na bruneta. Po chwili chłopak zrozumiał co jest na rzeczy. - przepraszam Sue, ale zawsze mówiłem tak Kate, przepraszam - spuścił głowę
- Ej spokojnie, nic się nie stało. Rozumiem Cię- złapałam jego dłoń. Lekko ją gładząc.
- Nie jesteś zła, nie po...
- Harry daj spokój - zaśmiałam się
- Okej - uśmiechnął się i razem wróciliśmy do jedzenia
- Mają tutaj najlepsze krewetki w całym Londynie - powiedziałam odkładając sztućce.
- Zgadzam się, mają tu świetne jedzenie. I nie mówię tego tylko dlatego że to restauracja mojego wujka. Ale dlatego że naprawdę jedzenie tutaj jest dobre.
Harry
Podjechałem pod dom Sue, wyszedłem z auta obiegłem je szybko i jak przypada na dżentelmena otworzyłem brunetce drzwi.
Pomogłem jej wysiąść, ta tylko odwdzięczyła się promiennym uśmiechem.
- Może wejdziesz ? - patrzała na mnie z dołu
- Nie, pewnie jesteś zmęczona nie chcę się narzucać - pokręciłem głową
- Nie skąd, jest dopiero po dwudziestej. Megan wyszła jeśli to Cię bardziej przekona. - po tych słowach oboje się zaśmialiśmy
- Dobrze. Na chwilę. - zamknąłem samochód i razem z Sue ruszyliśmy do jej domu.
- Ładnie tutaj - powiedziałem rozglądając się - przytulnie
- Nic specjalnego - powiedziała ściągając wysokie szpilki - napijesz się czegoś ? - spojrzałem na brunetkę
- Wody jeśli można
- Jasne, rozgość się.
Przekroczyłem próg salonu, rozglądając się dookoła, na ścianach wisiało dużo ramek ze zdjęciami, uważnie oglądałem każdą z fotografii. Jedno najbardziej przykuło moją uwagę. Dwie male dziewczynki, bliźniaczki. Ładne.
Jedną z nich na pewno była Sue.
- To ja z moją siostrą - nagle usłyszałem cichy głos brunetki za plecami - miała na imię Rosalie
- Miała ? - zapytałem zdezorientowany, dziewczyna podała mi szklankę z wodą po czym usiadła na kanapie, spuszczając wzrok. Po chwili sam zająłem miejsce obok niej
- Kiedy byłyśmy małe, byłyśmy nierozłączne - przerwała - pewnego majowego dnia poszłyśmy na plac, który był niedaleko naszego domu. Jak zawsze wracałyśmy do domu przez mały park, kiedy podszedł do nas starszy facet, który wziął Ros i po prostu uciekł, do dzisiaj zastanawiam się dlaczego nie porwał nas obie, tylko akurat ją - słyszałem jak głos łamie się jej. - policja szukała ją parę lat, ale ślad po niej zaginął, uznali że nie żyję - ucichła, rozpłakała się, mimowolnie przytuliłem ją do siebie.
Po chwili oddała uścisk, było mi jej tak szkoda, dlaczego musiało TO spotkać akurat ją?
Dziewczyna wtuliła się we mnie jeszcze mocniej, nadal płacząc. Głaskałem ją po plecach chcąc uspokoić.
- Sue.. ona żyję na pewno żyję.. - mówiłem - odnajdę ją dla ciebie, Sue
- A jeśli nie ?
- Nie mów tak, ona żyję rozumiesz
- Dziękuje ci Harry - szepnęła kiedy już się uspokoiła - chcę spać - widziałem że jest wyczerpana, podniosłem się z kanapy. Wziąłem ją na ręce i poszedłem na piętro.
Odszukałem jej sypialnie i położyłem ją w w wielkim łóżku.
Kiedy miałem już wychodzić, chwyciła mnie za nadgarstek
- zostań proszę - szepnęła - nie chcę spać sama - położyłem się obok niej, od razu przytuliła się do mojego ciała, kładąc głowę na moim torsie.
Sue już dawno śpi, a ja nadal nie mogę zasnąć. Nigdy bym nie pomyślał że ją spotkam. I po tak szybkim czasie zbliżymy się do siebie. Aż tak bardzo. Zaczynam czuć coś do tej dziewczyny. Wiem że chcę czegoś więcej od niej niż przyjaźń. Chcę jej miłości, potrzebuję jej.
- Sue chcę żebyś wiedziała, że cię kocham - wiem że ona tego nie słyszy, ale musiałem to powiedzieć na głos, nie mógłbym trzymać w sobie tego dłużej. Pocałowałem ją w czoło po chwili zasypiając.
Sue
Obudziły mnie słodkie pocałunki na mojej szyi. Bardzo przyjemne.
Próbowałam przypomnieć sobie wczorajszy wieczór. Kolacja. Harry. Sypialnia. I te słowa: "Sue chcę żebyś wiedziała, że cię kocham", które były tak bardzo realne, chodź wiem że były tylko i wyłącznie moją wyobraźnią.
Otworzyłam niepewnie oczy, żeby po chwili zobaczyć wpatrzonego we mnie bruneta.
Kiedy zobaczył że już nie śpię, odsunął się ode mnie szybko. Zbyt za szybko. Nagle zaczęło mi go brakować.
Był dla mnie jak tlen bez, którego nie mogę żyć.
- Przepraszam nie chciałem Cię obudzić - szepnął zatroskany
- Nie spokojnie, nie obudziłeś mnie - posłałam mu uspokajający uśmiech - to było całkiem przyjemne - powiedziałam już trochę ciszej
- Co ?
- Pocałunki. Podobały mi się - czułam jak się rumienię
- Na prawdę ? - zdziwił się
- Tak - na jego ustach pojawił się wielki uśmiech
- Dziękuje że wczoraj zostałeś - zmieniłam temat
- Nie masz za co. Potrzebowałaś tego.
- Masz rację - kiwnęłam głową
•
Po śniadaniu Harry pojechał do domu. Zostawiając mnie samą w domu. A pro po gdzie jest Megan?
Jak na zawołanie blondynka weszła do kuchni.
- Cześć - nalała do szklanki soku pomarańczowego i poszła na piętro
- Cześć - nie powiem trochę zdziwiło mnie jej zachowanie, ale nie będę dzisiaj sobie tym głowy zajmować.
•
- I jak było - zapytała moja przyjaciółka
- Świetnie, Harry jest taki miły i romantyczny i..
- Przystojny, seksowny - dokończyła za mnie
- To też
- A co robiliście po kolacji, działo się coś FAJNEGO - poruszyła brwiami. Bardzo dobrze wiem co miała na myśli.
- Później poszliśmy do mnie, został na noc no a rano po śniadaniu pojechał do domu.
- Ale czy doszło do czegoś - domagała się szczegółów
- Nie, oczywiście że nie. Nie jestem głupia żeby po pierwszej randce iść z kimś do łóżka. Oszalałaś. - broniłam się, upijając łyk kawy
- Okej, okej - zaśmiała się - A ty jak spędziłaś wczoraj dzień ?
- Niall zabrał nas do ZOO, było nawet fajnie - uśmiechnęła się
- Ooo, to super, Theo się nie bał ?
- Nie, prawdę mówiąc myślałam że będzie płakał ale był zachwycony, cały czas się śmiał
- Ohh mój chłopak - zaśmiałam się. Nagle mój telefon za wibrował.
Odblokowałam urządzenie, wiadomość on nieznanego numeru, szybko otworzyłam.
"Hej Sue, tu Harry. Pewnie zastanawiasz się skąd mam twój numer, Niall. :) Nie masz ochoty dzisiaj wyskoczyć na kręgle? xx"
Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- A kto tak do ciebie piszę, co ?- zaśmiała się blondynka
- Harry - odpowiedziałam po czym odpisałam na wiadomość.
" Hej, chętnie się wybiorę, o której? :) "
- I wszystko jasne
- O co ci chodzi ? - odłożyłam telefon na stolik
- Odkąd go poznałaś jesteś jakaś inna - zaczęła - uśmiechasz się częściej, no i zdarza się że jesteś czasami nieobecna- zaśmiała się
- Nie prawda - oburzyłam się, mój telefon znów za wibrował
- Oj kochana
" Świetnie, przyjadę po ciebie o osiemnastej, pasuję Ci?
xx "
"Jasne, będę czekać :) xx"
- Muszę iść - powiedziałam wstając od stolika
- Co ? Dlaczego ?
- Umówiłam się z Harry'm. Zabiera mnie na kręgle - uśmiechnęłam się
- Oo, szybko poszło
- Co masz na myśli ?
- Nie ważne..
- Jak chcesz.. Dobrze ja naprawdę muszę już iść. Pa - pożegnałyśmy się tylko buziakiem w policzek i pojechałam do domu.
Po 20 minutach u siebie. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, ułożyłam włosy i nałożyłam lekki makijaż.
Kiedy byłam już gotowa zjawił się Harry.
- Hej śweitnie wyglądasz - na ten komplement lekko się zarumieniłam
- Hej, ty też wyglądasz całkiem nieźle. Fajna czapka.
- Dzięki. To co idziemy?
- Tak, jasne. Chodź - wsiedliśmy do bruneta samochodu i pojechaliśmy w stronę kręgielni.
Kiedy dojechaliśmy an miejsce Harry zapłacił za tor,a pracownik dał nam jeszcze buty, które zaraz z Harry'm ubraliśmy.
Pomyślałam że czas się trochę zabawić.
Często bywałam na kręglach i jestem w tym całkiem dobra, ale postanowiłam poudawać że kompletnie nie wiem o co w tym chodzi.
- Rzucasz pierwsza - powiedział Harry, który rozsiadł się na skórzanej kanapie
- Skarbie, ale ja kompletnie nie wiem jak mam rzucić, nauczysz mnie - powiedziałam słodko.
Chłopak wydawał się zszokowany moimi słowami, ale po chwili poderwał się z kanapy i z wielkim uśmiechem do mnie podszedł.
- Sue wybrałaś za cięższą kulę- zabrał mi kulę i wziął jakąś lżejszą - weź tą - przejęłam od niego kulę, po czym stanęłam na wprost do toru.
- I co teraz ?- chłopak stanął za mną, jedną ręką owinął mnie w pasie a drugą złapał moja rękę w której miałam kulę.
- Musisz zgiąć lekko łokieć - tak jak kazał zgięłam łokieć - stańmy trochę dalej - odeszliśmy jakieś dwa kroki do tyłu - a teraz rzucasz - udało się zbiłam wszystkie - Nieźle skarbie, jak na twój pierwszy raz - zaśmiał się, podeszłam do bruneta i pocałowałam go w kącik ust, na co szeroko się uśmiechnął. Rzucaliśmy na zmianę, wymieniając się czułymi słówkami.
- Sue, o co tak naprawdę chodzi - zapytał już bardziej poważny
- Słucham ? - udałam że nie słyszałam
- O co chodzi z tymi "czułościami"...
Jak myślicie o co chodzi Sue ?
Mam nadzieję że się podobał. :)
Proszę o więcej komentarzy. Pozdrawiam ! xx
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
środa, 5 lutego 2014
wtorek, 28 stycznia 2014
Rozdział 6
Sue
Byłam tak zażenowana
zachowaniem Megan, że będę bała się spojrzeć Harry’emu w oczy, co on mógł sobie pomyśleć.
Zaprowadziłam Megan do salonu, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę.
- Jedziesz do domu- powiedziałam
chowając swojego iPhone’a.
- Nie ja nigdzie nie jadę
zostaję i idę do Harry’ego – powiedziała wstając, z powrotem popchnęłam ją na
kanapę, ta tylko spojrzała na mnie zdziwiona i zła - co ty robisz? - pisnęła
- Powiedziałam jedziesz do
domu, bo inaczej zdzwonię do twojego ojca i wracasz do Los Angeles – warknęłam
- Dobra – burknęła krzyżując
ręce
Wpakowałam Megan do taksówki
i wróciłam na taras, muszę go przeprosić, ale jak ja mu spojrzę w oczy?
Podeszłam do loczka, który w tym momencie rozmawiał z Niall'em i moja przyjaciółką, kiedy mnie zobaczył spojrzał na mnie z góry, był o wiele wyższy.
- Przepraszam za nią, ale… -
przerwał mi
- Nic się nie stało, po
prostu za dużo wypiła – uśmiechnął się, nawet nie wiecie jak mi ulżyło
- Ale to nie znaczy że nie
powinnam przeprosić – powiedziałam spokojnie
- Zmieńmy temat – chłopak uśmiechnął
się ukazując rząd białych zębów, ohh. – więc czym się zajmujesz?
- Pracuję w firmie moich rodziców, a ty ?
- O, to tak jak ja tylko ja
pracuję u mojego ojca – zaśmiał się, co za zbieg okoliczności, prawda ? – ale jak na
razie nie pracuję, Isabelle jest za mała, gdy urośnie dam ją do
przedszkola i wrócę do pracy.
- Zabawne – zaśmiałam się
- Może wybierzemy się jutro
na kolację, lepiej się poznamy - zaproponował
- Jasne czemu nie
Reszta wieczoru minęła
świetnie, dowiedziałam się jeszcze że Harry ma siostrę Gemme, która jest już
zamężna, ale nie ma dzieci.
Następnego dnia obudził mnie silny
ból głowy, nie wiem nawet dlaczego, przecież wypiłam tylko jedno piwo.
Wygrzebałam się z łóżka i poszłam do łazienki.
Podeszłam do umywalki, przemyłam twarz zimną wodą, spojrzałam na odbicie w lustrze, wyglądam strasznie- pomyślałam. Wzięłam prysznic, owinęłam się w ręcznik i wróciłam do pokoju. Na łóżku leżały czyste ciuchy, zapewne Naya je przyniosła, jest naprawdę kochana.
Ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni, gdzie spotkałam Naya'ch smażącą naleśniki i Niall'a karmiącego Theo.
- Dzień dobry - przywitała mnie moja przyjaciółka
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się siadając do stołu naprzeciwko Niall'a - smacznego panu życzę - powiedziałam słodkim głosem do Theo, którego karmił Niall.
- Synku może chcesz żeby ciocia cię nakarmiła ? - zapytał go blondyn
- N-nie ja nie - chłopak podał mi chłopca nie zważając na moje słowa
- Nie kochana, musisz przywyknąć do tego - powiedział
- Horan ja nie planuje mieć dzieci, bynajmniej nie teraz - powiedziałam i zaczęłam karmić chrześniaka, tak Theo jest moim chrześniakiem.
- Ale kto powiedział że masz rodzić dzieci, Harry ma już jedno, którym trzeba będzie się zajmować jak się do niego wprowadzisz - zaśmiał się. CO?!
- Co? O czym ty mówisz? - zapytałam zdezorientowana
- No jak to o czym, przecież widzimy jak na siebie patrzycie, prawda kochanie- spojrzał na przyszłą żonę, ta tylko kiwnęła głową, dzięki - zakochasz się w nim nawet nie będziesz wiedziała kiedy, a może już...
- NIE!- krzyknęłam, na co się zaśmiał, a do kuchni wszedł zaspany brunet. O wilku mowa.
- Dzień dobry wszystkim, co to za piękny zapach z rana - ohh, jego chrypka i te rozczochrane włosy, jest taki seksowny. Jezu Sue ogarnij się!
- Siadaj, pewnie jesteś głodny- chłopak z uśmiechem usiadł obok mnie.
- Co tak zamilkliście, o czym rozmawialiście - zapytał patrząc raz na mnie raz na Niall'a.
- O niczym - powiedziałam, wyprzedzając Irlandczyka
- mhm - mruknął - nasza kolacja aktualna - spojrzał n mnie, czułam jak moje policzki przybierają kolor różowego.
- Yy tak- posłałam mu mały uśmiech
- Dzień dobry - przywitała mnie moja przyjaciółka
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się siadając do stołu naprzeciwko Niall'a - smacznego panu życzę - powiedziałam słodkim głosem do Theo, którego karmił Niall.
- Synku może chcesz żeby ciocia cię nakarmiła ? - zapytał go blondyn
- N-nie ja nie - chłopak podał mi chłopca nie zważając na moje słowa
- Nie kochana, musisz przywyknąć do tego - powiedział
- Horan ja nie planuje mieć dzieci, bynajmniej nie teraz - powiedziałam i zaczęłam karmić chrześniaka, tak Theo jest moim chrześniakiem.
- Ale kto powiedział że masz rodzić dzieci, Harry ma już jedno, którym trzeba będzie się zajmować jak się do niego wprowadzisz - zaśmiał się. CO?!
- Co? O czym ty mówisz? - zapytałam zdezorientowana
- No jak to o czym, przecież widzimy jak na siebie patrzycie, prawda kochanie- spojrzał na przyszłą żonę, ta tylko kiwnęła głową, dzięki - zakochasz się w nim nawet nie będziesz wiedziała kiedy, a może już...
- NIE!- krzyknęłam, na co się zaśmiał, a do kuchni wszedł zaspany brunet. O wilku mowa.
- Dzień dobry wszystkim, co to za piękny zapach z rana - ohh, jego chrypka i te rozczochrane włosy, jest taki seksowny. Jezu Sue ogarnij się!
- Siadaj, pewnie jesteś głodny- chłopak z uśmiechem usiadł obok mnie.
- Co tak zamilkliście, o czym rozmawialiście - zapytał patrząc raz na mnie raz na Niall'a.
- O niczym - powiedziałam, wyprzedzając Irlandczyka
- mhm - mruknął - nasza kolacja aktualna - spojrzał n mnie, czułam jak moje policzki przybierają kolor różowego.
- Yy tak- posłałam mu mały uśmiech
- Kolacja, wybieracie się na kolację - blondyn mrugnął do mnie znacząco, na co kopnęłam go pod stołem - ałł !
- Tak chcemy się lepiej poznać, masz coś przeciwko
- Nie oczywiście że, nie nawet się cieszę- pokiwał głową
•
Zaparkowałam swoje auto na podjeździe i weszłam do domu, gdzie zastałam leżącą i oglądającą seriale Megan. Była prawie naga.
Nie chcę mi się z nią gadać. Poszłam
na piętro, wzięłam czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Po gorącym prysznicu ubrałam czystą bieliznę i wróciłam do pokoju.
Weszłam do garderoby zastanawiając się co ubrać. Dylemat życia. Po dłuższym czasie wybrałam długą pomarańczową sukienkę i kremowe szpilki. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie 17:45, mam jeszcze piętnaście minut. Dokończyłam prostowanie włosów i zeszłam na dół.
- Świetnie wyglądasz, randka ? - usłyszałam głos Megan za plecami
- Dziękuje, nie to nie randka, zwykła kolacja - spojrzałam na blondynkę
- Znam go ? - nie mogę powiedzieć jej że to Harry, wkurzy się
- Nie - skłamałam
- Mhm - zniknęła gdzieś w salonie, przeglądałam się w lustrze, w korytarzu, kiedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi, szybko złapałam klamkę i otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam, było niesamowite, Harry w czarnych rurkach, tego samego koloru marynarce, koszula, która strasznie mi się spodobała, biała w czarne groszki, biały kwiatek przypięty na marynarce i czarne buty. Czarny tak cholernie mu pasuję, sprawia że wygląda, tajemniczo, przystojnie i mega seksownie. Aż oblizałam wargi, brunet musiał to zauważyć, ponieważ zaśmiał się cicho.
- Sue, wyglądasz n-niesamowicie - powiedział lustrując mnie wzrokiem, poczułam jak moje policzki oblewa rumieniec.
- Dziękuje, Ty też niczego sobie - uśmiechnęłam się
- Gotowa na randkę - zapytał, na co spojrzałam na niego speszona
- Więc to randka - uniosłam brwi
- No tak, a co się stało - zapytał lekko zdezorientowany
- Nie, możemy iść - posłałam mu promienny uśmiech i razem z kędzierzawym ruszyliśmy w stronę jego wozu.
- Więc dokąd mnie zabierasz - spytałam, kiedy wjechaliśmy na ulicę.
- Zobaczysz - uśmiechnął się szeroko, nadal skupiając się na drodze. Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy.
Nagle samochód stanął, przed restauracją, dobrze mi znaną. Jest to jedna z najdroższych restauracji w Londynie.
- Harry przecież tutaj jest strasznie drogo - spojrzałam na niego
- Sue, nie chcę zabierać cię byle gdzie, ty na to nie zasługujesz - powiedział z uśmiechem wychodząc z auta, szybko je obszedł i otworzył mi drzwi. Pomógł mi wysiąść i dał kluczyki jednemu z obsługi, aby zaparkował.
Wziął mnie pod rękę i weszliśmy do środka, podeszliśmy do "recepcji" gdzie stał mężczyzna po czterdziestce ubrany w czarny garnitur.
- Witaj Harry, dawno cię u nas nie było -przywitali się uściskiem dłoni, to oni się znają?
- Wujku, to moja przyjaciółka Susan, Sue to jest Edward - przedstawił nas, wszystko jasne
- Miło mi cię poznać - wyciągnęłam w jego stronę dłoń, którą pocałował, byłam w lekkim szoku.
- Mi również - uśmiechnęłam się, mężczyzna wyszedł zza lady i zaprowadził nas do naszego stolika.
- Wybrałaś już coś?- zapytał przeglądając menu, które wcześniej przyniósł nam kelner.
- Czy państwo już wybrało -podszedł kelner
- Sue - Harry spojrzała na mnie
- Krewetki z awokado - uśmiechnęłam się oddając kelnerowi menu
- Dwa razy krewetki i czerwone wino rocznik siedemdziesiąty trzeci - brunet mrugnął do mnie na co spuściłam wzrok, a kelner odszedł.
- Miły ten twój wujek iii... nawet przystojny - uśmiechnęłam się
- Mam być zazdrosny -zaśmialiśmy się
- Nie masz o co
- A właśnie że mam Sue - no nie znowu - słodko się rumienisz - uśmiechnął się ukazując słodkie dołeczki. Ohh
Po jakimś czasie kelner przyniósł nasze dania i wino, które nalał do lampek.
- Czy podać coś jeszcze - zapytał uprzejmie
- Nie dziękuje - odezwał się loczek
- Smacznego słońce...
Cześć !!
I jak się podoba ? :)
Proszę o więcej komentarzy. Pozdrawiam ! xx
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Tak chcemy się lepiej poznać, masz coś przeciwko
- Nie oczywiście że, nie nawet się cieszę- pokiwał głową
•
Zaparkowałam swoje auto na podjeździe i weszłam do domu, gdzie zastałam leżącą i oglądającą seriale Megan. Była prawie naga.
Nie chcę mi się z nią gadać. Poszłam
na piętro, wzięłam czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Po gorącym prysznicu ubrałam czystą bieliznę i wróciłam do pokoju.
Weszłam do garderoby zastanawiając się co ubrać. Dylemat życia. Po dłuższym czasie wybrałam długą pomarańczową sukienkę i kremowe szpilki. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie 17:45, mam jeszcze piętnaście minut. Dokończyłam prostowanie włosów i zeszłam na dół.
- Świetnie wyglądasz, randka ? - usłyszałam głos Megan za plecami
- Dziękuje, nie to nie randka, zwykła kolacja - spojrzałam na blondynkę
- Znam go ? - nie mogę powiedzieć jej że to Harry, wkurzy się
- Nie - skłamałam
- Mhm - zniknęła gdzieś w salonie, przeglądałam się w lustrze, w korytarzu, kiedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi, szybko złapałam klamkę i otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam, było niesamowite, Harry w czarnych rurkach, tego samego koloru marynarce, koszula, która strasznie mi się spodobała, biała w czarne groszki, biały kwiatek przypięty na marynarce i czarne buty. Czarny tak cholernie mu pasuję, sprawia że wygląda, tajemniczo, przystojnie i mega seksownie. Aż oblizałam wargi, brunet musiał to zauważyć, ponieważ zaśmiał się cicho.
- Sue, wyglądasz n-niesamowicie - powiedział lustrując mnie wzrokiem, poczułam jak moje policzki oblewa rumieniec.
- Dziękuje, Ty też niczego sobie - uśmiechnęłam się
- Gotowa na randkę - zapytał, na co spojrzałam na niego speszona
- Więc to randka - uniosłam brwi
- No tak, a co się stało - zapytał lekko zdezorientowany
- Nie, możemy iść - posłałam mu promienny uśmiech i razem z kędzierzawym ruszyliśmy w stronę jego wozu.
- Więc dokąd mnie zabierasz - spytałam, kiedy wjechaliśmy na ulicę.
- Zobaczysz - uśmiechnął się szeroko, nadal skupiając się na drodze. Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy.
Nagle samochód stanął, przed restauracją, dobrze mi znaną. Jest to jedna z najdroższych restauracji w Londynie.
- Harry przecież tutaj jest strasznie drogo - spojrzałam na niego
- Sue, nie chcę zabierać cię byle gdzie, ty na to nie zasługujesz - powiedział z uśmiechem wychodząc z auta, szybko je obszedł i otworzył mi drzwi. Pomógł mi wysiąść i dał kluczyki jednemu z obsługi, aby zaparkował.
Wziął mnie pod rękę i weszliśmy do środka, podeszliśmy do "recepcji" gdzie stał mężczyzna po czterdziestce ubrany w czarny garnitur.
- Witaj Harry, dawno cię u nas nie było -przywitali się uściskiem dłoni, to oni się znają? - Wujku, to moja przyjaciółka Susan, Sue to jest Edward - przedstawił nas, wszystko jasne
- Miło mi cię poznać - wyciągnęłam w jego stronę dłoń, którą pocałował, byłam w lekkim szoku.
- Mi również - uśmiechnęłam się, mężczyzna wyszedł zza lady i zaprowadził nas do naszego stolika.
- Wybrałaś już coś?- zapytał przeglądając menu, które wcześniej przyniósł nam kelner.
- Czy państwo już wybrało -podszedł kelner
- Sue - Harry spojrzała na mnie
- Krewetki z awokado - uśmiechnęłam się oddając kelnerowi menu
- Dwa razy krewetki i czerwone wino rocznik siedemdziesiąty trzeci - brunet mrugnął do mnie na co spuściłam wzrok, a kelner odszedł.
- Miły ten twój wujek iii... nawet przystojny - uśmiechnęłam się
- Mam być zazdrosny -zaśmialiśmy się
- Nie masz o co
- A właśnie że mam Sue - no nie znowu - słodko się rumienisz - uśmiechnął się ukazując słodkie dołeczki. Ohh
Po jakimś czasie kelner przyniósł nasze dania i wino, które nalał do lampek.
- Czy podać coś jeszcze - zapytał uprzejmie
- Nie dziękuje - odezwał się loczek
- Smacznego słońce...
Cześć !!
I jak się podoba ? :)
Proszę o więcej komentarzy. Pozdrawiam ! xx
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
piątek, 24 stycznia 2014
Rozdział 5 CDN
Kiedy już zaparkowałem auto na wielkim podjeździe przed domem Horan'a, wysiadłem z samochodu, biorąc ze sobą sałatkę, którą wcześniej przygotowałem w domu.
- Sue dzwoniła i powiedziała że niedługo będą- kiedy usłyszałem jej imię moje serce zabiło szybciej, zawsze tak jest gdy ją widzę bądź słyszę jej imię, czy ja się zakochałem? Nie to nie prawda, nie mogłem zakochać się od tak, chociaż... O czym ja w ogóle myślę?Zastanawia mnie tylko jednego, kto ma jeszcze się zjawić i do tego ten "ktoś" ma przyjechać akurat z Sue, może ma chłopaka?
Sue
Kiedy zobaczyłam Harry’ego siedzącego w salonie razem z moja przyjaciółką, serce znacznie mi przyśpieszyło, ale dlaczego tak się dzieję, gdy go wiedzę ?
Stałem przy grillu popijając piwo, przy tym jeszcze patrząc na Sue. Dziewczyna widząc to że ją obserwuje, spuściła głowę oblewając się rumieńcem.
Nagle podeszła do mnie Megan, która miała już troch wypite.
Tak strasznie mnie irytuje kiedy dziewczyna próbuje mnie poderwać. A Megan, ona właśnie to robi.
- Jak się bawisz? - zapytała lekko się chwiejąc.
- Okej - powiedziałem bez emocji
- Mogę sprawić że będzie jeszcze lepiej - jej dłoń powędrowała na mój tors, zjeżdżała dłonią coraz niżej i niżej. Postanowiłem zareagować, zrzuciłem jej dłoń.
Widziałem jak Sue nas obserwuję, nagle brunetka poderwała się z krzesła i podeszła do blondynki, biorąc ją pod rękę, prowadząc do domu.
Zdezorientowany spojrzałem na Niall'a i jego narzeczoną, który z uwagą przyglądali się zaistniałej sytuacji.
Cześć !!
Rozdział piąty.
Mam nadzieję że się podobał, zachęcam do komentowania. :) xx
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
Drzwi otworzyła mi Naya'ch, przywitałem się z nią i dałem sałatkę, ta tylko podziękowała mówiąc że nie musiałem.
- Macie bardzo ładny dom - powiedziałem spoglądając na blondynkę opierającą się o blat kuchenny.
- Dziękuje - uśmiecha się ukazując przy tym rząd śnieżnobiałych zębów, ma naprawdę ładny uśmiech.
- Gdzie Niall? - pytam
- W salonie z Theo - oznajmiła, chowając sałatkę do lodówki, pokierowałem się do salonu gdzie zobaczyłem blondyna siedzącego na kanapie, rozmawiającego z Theo. Kiedy mężczyzna mnie zobaczył szeroko się uśmiechnął, przywitałem się z nim uściskiem dłoni i zająłem miejsce na drugiej kanapie.
- Ładny dom, stary jak ty się na niego dorobiłeś - pytam śmiejąc się
- Rodzice - odpowiada spokojnie, zapomniałem, jego rodzice są dziani, tak samo jak moi, w sumie teraz tylko mama.
- Zapomniałem, a pro po co u Bobb'yego i Maura'y
- Wszystko w porządku, ojciec prowadzi firmę, a mama jak dawniej jest pielęgniarką - oznajmił, po jakimś czasie dołączyła do nas Naya'ch, która od razu zabrała blondynowi syna.
- Sue dzwoniła i powiedziała że niedługo będą- kiedy usłyszałem jej imię moje serce zabiło szybciej, zawsze tak jest gdy ją widzę bądź słyszę jej imię, czy ja się zakochałem? Nie to nie prawda, nie mogłem zakochać się od tak, chociaż... O czym ja w ogóle myślę?Zastanawia mnie tylko jednego, kto ma jeszcze się zjawić i do tego ten "ktoś" ma przyjechać akurat z Sue, może ma chłopaka?
- Czy Sue ma chłopaka - Czy ja powiedziałem to na głos - pytam się w myślach.
- Nie, a dlaczego pytasz ? - spojrzałem na blondynkę, która zadała pytanie
- Tak tylko - przerywam- z ciekawości -dodałem wzruszając ramionami, tak aby wyglądało to bardziej wiarygodnie. Tak naprawdę skakałem w duchu, ciesząc się że jest wolna, ale jest to dla mnie bardzo dziwne, jak taka dziewczyna jak Sue może nie mieć faceta, przecież to chodzący ideał
-Okej - mruknęła, nagle w całym domu rozbrzmiał dzwonek do drzwi.
-Okej - mruknęła, nagle w całym domu rozbrzmiał dzwonek do drzwi.
- Niall idź otwórz - powiedziała blondynka, patrząc na narzeczonego. Ten tylko kiwnął głową, wstając aby otworzyć drzwi.
Usłyszałem dwa damskie głosy, jeden należał do Sue, ale drugi był dla mnie zupełnie obcy. Jako pierwsza w salonie pojawiła się Sue, wyglądała nieziemsko, przywitała nas promiennym uśmiechem, siadając obok mnie na kanapie, OBOK MNIE!
- Hej - szepnęła nadal się uśmiechając
- Hej, gdzie masz Megan ? - zapytała Naya'ch, spoglądając na brunetkę
- Właśnie nie wiem co ona tak długo tam robi z tym Niall'em - zaśmiała się, a do salonu weszła wysoka blondynka, a zaraz za nią wszedł Irlandczyk.
Jest naprawdę ładna, ale i tak nie dorównuje Sue.
- Cześć Naya - blondynka spojrzała na dziewczynę, po czym jej wzrok skierował się na moją osobę. - A my się chyba nie znamy, Megan - wyciągnęła do mnie rękę, którą po chwili uścisnąłem
- Harry - posłałem jej uśmiech.
Sue
Kiedy zobaczyłam Harry’ego siedzącego w salonie razem z moja przyjaciółką, serce znacznie mi przyśpieszyło, ale dlaczego tak się dzieję, gdy go wiedzę ?
Przywitałam
się z nimi i zajęłam miejsce na kanapie obok kędzierzawego, który nieustannie mi się przyglądał. Po chwili dołączyła do
nas moja kuzynka Megan, a zaraz po niej wszedł Niall, który wcześniej otworzył
nam drzwi.
-
Hej Naya’ch - Megan spojrzała na
blondynkę, po czym przeniosła wzrok na bruneta siedzącego obok mnie – My się chyba
jeszcze nie znamy, Megan – wyciągnęła w stronę chłopaka dłoń, którą zaraz
uścisnął.
-Harry
– posłał jej uśmiech.
-
Skoro jesteśmy już wszyscy możemy iść na taras – tak jak powiedział blondyn
wyszliśmy na taras zajmując miejsca przy stoliku, Naya’ch została jeszcze w
domu tłumacząc że musi położyć Theo spać.
Zajęłam
miejsce przy stole, obok mnie usiadła Megan, która bez przerwy zagadywała do
Hary’ego.
-
Masz dziewczynę ? – zapytała nagle blondynka, spojrzałam na chłopaka. Bardzo
dobrze znałam odpowiedz na to pytanie.
-
Nie, ale mam córkę, która ma rok – odpowiedział ze spokojem, na co blondynki
oczy rozszerzyły się.
-
Córkę – zapiszczała , chciało mi się śmiać, choć nie wiem dlaczego.
-
Czy jest jakiś problem – brunet uniósł brwi, czekając na odpowiedź ze strony
dziewczyny.
- N-nie
– dziewczyna chwyciła stojącą szklankę przed nią na stole, z której zaraz
wzięła łyka.
Chłopak
wyglądając na zirytowanego, wstał od stołu, biorąc ze sobą piwo, ale przedtem
jeszcze posyłając mi szeroki uśmiech na
co, na moich policzkach pojawiły się rumieńce.
-
Ughh co za koleś – burknęła Megan
-
Było się odzywać – powiedziałam spoglądając na chłopaków stojących przy grillu,
po chwili dołączyła do nas Naya’ch.
Cały
czas kątem oka spoglądałam na kędzierzawego, który z Niall’em zawzięcie
rozmawiał na jakiś temat.
-
Sue, słuchasz mnie – z zamyślenia wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki.
- T-tak
– spojrzałam na blondynkę – nie przepraszam, co mówiłaś.
-
Pytałam czy nie masz ochoty wybrać się
ze mną i Niall’em w niedzielę na plażę –
powiedziała
- Chętnie - uśmiechnęłam się
- Świetnie, jeszcze muszę zapytać Harry'ego - w tym momencie spojrzała na chłopaków, co zrobiłam też ja. Niall widząc to podszedł do stolika stając za blondynką i kładąc głowę na jej ramię, szepnął jej coś na ucho, na co ta zachichotała, lekko się rumieniąc.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, są tacy szczęśliwi, idealnie do siebie pasują, mam nadzieje że już tak zostanie zawsze.
Zauważyłam jak Megan podchodzi do Styles'a, który jest wgapiony we mnie, co strasznie mnie wkurza, a zarazem podoba, kiedy blondynka mówi coś do niego ten odwraca głowę i spogląda na dziewczynę.
Harry
Harry
Stałem przy grillu popijając piwo, przy tym jeszcze patrząc na Sue. Dziewczyna widząc to że ją obserwuje, spuściła głowę oblewając się rumieńcem.
Nagle podeszła do mnie Megan, która miała już troch wypite.
Tak strasznie mnie irytuje kiedy dziewczyna próbuje mnie poderwać. A Megan, ona właśnie to robi.
- Jak się bawisz? - zapytała lekko się chwiejąc.
- Okej - powiedziałem bez emocji
- Mogę sprawić że będzie jeszcze lepiej - jej dłoń powędrowała na mój tors, zjeżdżała dłonią coraz niżej i niżej. Postanowiłem zareagować, zrzuciłem jej dłoń.
Widziałem jak Sue nas obserwuję, nagle brunetka poderwała się z krzesła i podeszła do blondynki, biorąc ją pod rękę, prowadząc do domu.
Zdezorientowany spojrzałem na Niall'a i jego narzeczoną, który z uwagą przyglądali się zaistniałej sytuacji.
Cześć !!
Rozdział piąty.
Mam nadzieję że się podobał, zachęcam do komentowania. :) xx
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Rozdział 4
Siedzieliśmy tak z Niall'em i dziewczynami wspominając stare czasy. Zostałem zaproszony na ślub blondyna i Naya'ch.
- My musimy się już zbierać - powiedziała nagle blondynka wstając od stolika
- Tak mały jest śpiący - przytaknął blondyn
- Ale wy jeszcze sobie pogadajcie - wskazała na mnie i Sue
- Właściwie to ja tez muszę już iść bo Isabelle zaczyna marudzić. - powiedziałem
- Harry w sobotę robimy grilla, może przyjdziesz ? - zapytała blondynka
- Jasne, ale nie wiem gdzie mieszkacie
- Tutaj masz mój numer, wszystko ci napiszę - Horan podał mi kawałem kartki z wypisanym na niej numerem telefonu
- Sue pamiętaj że ty też jesteś zaproszona
•
Jutro sobota, czyli grill u Niall'a i Naya'ch, a ja nie mam z kim zostawić Isabelle. Rozmawiałem z mamą, ale w sobotę ma zmianę i nie może, Gemma z Liam'em tak samo. Nie mam pojęcia z kim ją zostawić, położyłem się w sypialni na łóżku próbując zasnąć i nie myśleć o tym.
Ze snu wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu, wyciągnąłem rękę sięgając po iPhone'a, który jeszcze chwilę temu leżał na szafce nocnej. Nie patrząc kto dzwoni odebrałem połączenie, przykładając urządzenie do ucha.
- Tak ? - powiedziałem zaspanym głosem
- Obudziłam cię ? - to była moja mama - przepraszam nie chciałam
- Nie w porządku co się stało, że dzwonisz ?
- Chodzi o sobotę, dzwoniłam do Chris'a mam jutro wolne, mogę zając się Isabellą
- Nie musiałaś, ale dziękuje - powiedziałem lekko się uśmiechając
- To o której mam przyjść - zapytała
- o 17 możesz być
- Okej więc do jutra, pa - rozłączyła się
-Pa
Spojrzałem na zegarek 18:30, zwlekłem się z łóżka, ubrałem szare dresy do tego czarną koszulkę i poszedłem do córki.
Stała trzymając się poręczy łóżeczka.
Jest tak strasznie podobna do Kate, gdy tylko patrzę na małą widzę JĄ. Muszę przestać o niej myśleć, skrzywdziła mnie i Isabelle.
Wziąłem małą na ręce, położyłem na przebieraczku i przewinąłem pieluchę. Ubrałem jej jakieś śpioszki i zszedłem na dół, aby dać jej mleka i zjeść kolację.
•
Kiedy kończyłem przygotowywać sałatkę, zadzwonił dzwonek do drzwi, szybkim krokiem ruszyłem do korytarza, uchyliłem drzwi, zobaczyłem niską kobietę.
- Cześć mamo dziękuje że przyszłaś - przytuliłem rodzicielkę
- Nie ma sprawy, gdzie Isabelle - zapytała idą w stronę salonu, gdzie aktualnie przebywała moja córka.
- W salonie - poinformowałem ją idąc za nią
- O jest moja księżniczka - powiedziała podchodząc do małej i biorąc ją na ręce.
- To ja idę się odświeżyć - powiedziałem kierując się na piętro, wszedłem do pokoju wyciągając ciuchy z szafy, poszedłem do łazienki, ustawiłem odpowiednią temperaturę wody, rozebrałem się i wszedłem pod prysznic.
•
- Kochanie ja jadę, zostaniesz z babcią, dobrze - uklęknąłem przed córką tak aby być z nią na równi - daj buziaka - ułożyłem usta w dzióbek a ta złapała moją twarz w swoje malutkie dłonie i mnie lekko pocałowała.
-O jaki słodki, pa skarbie - przytuliłem ją - dziękuje ci mamo jeszcze raz - tym razem przytuliłem rodzicielkę.
CDN
Cześć !!
I jest czwarty rozdział.
Przepraszam że tak długo, ale nie miałam kiedy go napisać.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
- My musimy się już zbierać - powiedziała nagle blondynka wstając od stolika
- Tak mały jest śpiący - przytaknął blondyn
- Ale wy jeszcze sobie pogadajcie - wskazała na mnie i Sue
- Właściwie to ja tez muszę już iść bo Isabelle zaczyna marudzić. - powiedziałem
- Harry w sobotę robimy grilla, może przyjdziesz ? - zapytała blondynka
- Jasne, ale nie wiem gdzie mieszkacie
- Tutaj masz mój numer, wszystko ci napiszę - Horan podał mi kawałem kartki z wypisanym na niej numerem telefonu
- Sue pamiętaj że ty też jesteś zaproszona
•
Jutro sobota, czyli grill u Niall'a i Naya'ch, a ja nie mam z kim zostawić Isabelle. Rozmawiałem z mamą, ale w sobotę ma zmianę i nie może, Gemma z Liam'em tak samo. Nie mam pojęcia z kim ją zostawić, położyłem się w sypialni na łóżku próbując zasnąć i nie myśleć o tym.
Ze snu wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu, wyciągnąłem rękę sięgając po iPhone'a, który jeszcze chwilę temu leżał na szafce nocnej. Nie patrząc kto dzwoni odebrałem połączenie, przykładając urządzenie do ucha. - Tak ? - powiedziałem zaspanym głosem
- Obudziłam cię ? - to była moja mama - przepraszam nie chciałam
- Nie w porządku co się stało, że dzwonisz ?
- Chodzi o sobotę, dzwoniłam do Chris'a mam jutro wolne, mogę zając się Isabellą
- Nie musiałaś, ale dziękuje - powiedziałem lekko się uśmiechając
- To o której mam przyjść - zapytała
- o 17 możesz być
- Okej więc do jutra, pa - rozłączyła się -Pa
Spojrzałem na zegarek 18:30, zwlekłem się z łóżka, ubrałem szare dresy do tego czarną koszulkę i poszedłem do córki.
Stała trzymając się poręczy łóżeczka.
Jest tak strasznie podobna do Kate, gdy tylko patrzę na małą widzę JĄ. Muszę przestać o niej myśleć, skrzywdziła mnie i Isabelle.
Wziąłem małą na ręce, położyłem na przebieraczku i przewinąłem pieluchę. Ubrałem jej jakieś śpioszki i zszedłem na dół, aby dać jej mleka i zjeść kolację.
•
Kiedy kończyłem przygotowywać sałatkę, zadzwonił dzwonek do drzwi, szybkim krokiem ruszyłem do korytarza, uchyliłem drzwi, zobaczyłem niską kobietę.
- Cześć mamo dziękuje że przyszłaś - przytuliłem rodzicielkę
- Nie ma sprawy, gdzie Isabelle - zapytała idą w stronę salonu, gdzie aktualnie przebywała moja córka.
- W salonie - poinformowałem ją idąc za nią
- O jest moja księżniczka - powiedziała podchodząc do małej i biorąc ją na ręce.
- To ja idę się odświeżyć - powiedziałem kierując się na piętro, wszedłem do pokoju wyciągając ciuchy z szafy, poszedłem do łazienki, ustawiłem odpowiednią temperaturę wody, rozebrałem się i wszedłem pod prysznic.
•
- Kochanie ja jadę, zostaniesz z babcią, dobrze - uklęknąłem przed córką tak aby być z nią na równi - daj buziaka - ułożyłem usta w dzióbek a ta złapała moją twarz w swoje malutkie dłonie i mnie lekko pocałowała.
-O jaki słodki, pa skarbie - przytuliłem ją - dziękuje ci mamo jeszcze raz - tym razem przytuliłem rodzicielkę.
CDN
Cześć !!
I jest czwarty rozdział.
Przepraszam że tak długo, ale nie miałam kiedy go napisać.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
niedziela, 12 stycznia 2014
Rozdział 3
Susan
- gdzie ty jesteś ?!- prawie krzyczałam, byłam tak cholernie zła, umówiłam się z Naya na dwunastą w Starbucks, a jest 12:30
- już parkuję, za minutkę jestem - zanim zdążyłam coś powiedzieć rozłączyła się, odłożyłam iPhone'a na stolik, kiedy tylko drzwi kawiarni się otworzyły zobaczyłam idącą w moją stronę średniego wzrostu blondynkę, moją przyjaciółkę.
-przepraszam, ale Theo płakał a Niall, jak to Niall nie potrafi go uspokoić -westchnęła siadając na krześle, Niall jej narzeczony, oświadczył się jej jakieś pół roku temu, zazdroszczę im, mają dziecko są zaręczeni, mają wspólne mieszkanie, są szczęśliwi, a ja nadal mieszkam sama bez faceta, po prostu żyć nie umierać. - widzę że już piłaś - wskazała nam mój pusty kubek, po kawie, stojący na stoliku
- dziwisz się ile miałam czekać - powiedziałam nadal zła
- oj nie złość się, będziesz miała dziecko zrozumiesz - powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy
- niedoczekanie - wywróciłam oczami
- gadanie, nawet nie zauważysz, znajdziesz faceta..
- oj zamknij się - przerwałam jej na co zachichotała, nagle drzwi kawiarni otworzyły się i do środka wszedł wysoki brunet z burzą loków na głowie, które były zaczesane do tyłu, wyglądał olśniewająco, czarny t-shirt opinał jego klatkę piersiową, tego samego koloru rurki i do tego zniszczone brązowe buty, ale najbardziej przykuło moją uwagę dziecko na rękach, mała śliczna dziewczynka, mogę dać sobie rękę uciąć że to jego siostra, lub córka, ale decydowanie stawiam na to pierwsze. Chłopak rozejrzał się po całej kawiarence za wolnym stolikiem, który był obok nas, usiadł na jednym z krzeseł, sadzając sobie dziewczynkę na kolanach, mówiąc coś do niej.
- ciacho co - moje rozmyślenia przerwała Naya
- c..co ? - spojrzałam na nią zdezorientowana - na co się zaśmiała
- ciacho co - powtórzyła - ale z dzieckiem co oznacza że zajęty - powiedziała tak aby ten nie usłyszał, co było prawdopodobne, bo siedział przy stoliku obok
- skąd wiesz że to jego - uniosłam brwi i znów spojrzałam na kędzierzawego
- po prostu to wiem, spójrz jacy podobni - zaśmiała się, tym też przyciągając chłopaka uwagę, spojrzał na moją koleżankę, po czym przeniósł swój wzrok na mnie. Wpatrywaliśmy się tak przez jakiś czas.
Harry
To ONA, nie mogę uwierzyć że to ona. Zamrugałem kilka razy by upewnić się czy to nie moja wyobraźnia, nie ona tutaj jest, siedzi i patrzy na mnie. Jest jeszcze piękniejsza niż we śnie.
- masz słodką siostrę - moje myśli przerwała jej koleżanka, która uśmiechnęła się spoglądając na moją córkę.
- to nie jest moja siostra, Isabelle jest moją córką - wydusiłem, spoglądając na zdezorientowaną dziewczynę
- przepraszam nie wiedziałam - z twarzy dziewczyny znikł uśmiech
- nie masz za co skąd mogłaś wiedzieć - pokiwałem głową
- więc słodką masz córeczkę, też mam takiego maluszka ale chłopca, pewnie by się polubili
- masz rację chyba trzeba ich sobie poznać- zaśmiałem się spoglądając na swoją córkę - jestem Harry
- Naya, a to jest Susan -mój wzrok powędrował na Susan
- Sue, dla znajomych - uśmiechnęła się, co od razu odwzajemniłem
- więc miło was poznać
- twoja dziewczyna na pewno jest zazdrosna o ciebie co, pewnie nie możesz odgonić się od dziewczyn ? - zaśmiała się. To pytanie kompletnie zbiło mnie z tropu.
- n..nie mam dziewczyny - powiedziałem, moje myśli powróciły do czasu kiedy jeszcze miałem przy sobie Kate, kochałem ją tak bardzo że nie wyobrażałem sobie pokochać nikogo innego, ale teraz wiem że jest inaczej, bo kiedy tylko zobaczyłem Sue, zakochałem się w niej i moim obowiązkiem jest ją zdobyć choćby nie wiem co by się działo. Musiała zauważyć to że wręcz się na nią gapię, bo spuściła wzrok oblewając się rumieńcem, co było urocze.
- więc jesteś sa... - przerwał jej dźwięk telefonu, szybko wyciągnęła go z torebki i odebrała
- tak kochanie... w Starbucks.. uważajcie na siebie.. pa- rozłączyła się odkładając swojego iPhone'a na stolik - przepraszam to mój narzeczony- tym razem zwróciła się do mnie
- Niall - zapytała Susan, kojarzę imię, kiedyś chodziłem do szkoły z niejakim Niall'em Horan'em, ale na pewno nie chodzi o tego Niall'a, nawet się przyjaźniliśmy, ale później każdy z nas poszedł w swoją stronę.
-tak pytał gdzie jestem, zaraz przyjedzie - odpowiedziała, na do brunetka przytaknęła - będziesz miał szansę go poznać - spojrzała na mnie
- chętnie - posłałem jej uśmiech
Po jakiś 10 minutach zobaczyłem jak wysoki blondyn z dzieckiem na rękach idzie w naszą stronę, to musiał być ON.
Chłopak przywitał się z dziewczynami, po czym spojrzał na mnie, chyba mnie poznał bo jedynie co zrobił to zmarszczył brwi.
- Harry - zapytał zdziwiony
- Niall, dawno cię nie widziałem - wstałem aby podać mu rękę
- o Boże to naprawdę ty, zmieniłeś się i to dziecko.. to...
- tak to jest moje dziecko, ale widzę że tobie też się powodzi, dziecko, narzeczona - spojrzałem na Naya'h i chłopczyka siedzącego na jej kolanach
- taa... za pół roku bierzemy ślub, a twoja dziewczyna gdzie - znowu to samo
- nie mam dziewczyny, zostawiła mnie tak jak i Isabelle, uciekła
- przepraszam nie wiedziałem - spuścił wzrok
- nie szkodzi
Cześć !!
WOW trzeci rozdział.
Trochę nudny, no ale spotkali się to najważniejsze.! ♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
- gdzie ty jesteś ?!- prawie krzyczałam, byłam tak cholernie zła, umówiłam się z Naya na dwunastą w Starbucks, a jest 12:30
- już parkuję, za minutkę jestem - zanim zdążyłam coś powiedzieć rozłączyła się, odłożyłam iPhone'a na stolik, kiedy tylko drzwi kawiarni się otworzyły zobaczyłam idącą w moją stronę średniego wzrostu blondynkę, moją przyjaciółkę.
-przepraszam, ale Theo płakał a Niall, jak to Niall nie potrafi go uspokoić -westchnęła siadając na krześle, Niall jej narzeczony, oświadczył się jej jakieś pół roku temu, zazdroszczę im, mają dziecko są zaręczeni, mają wspólne mieszkanie, są szczęśliwi, a ja nadal mieszkam sama bez faceta, po prostu żyć nie umierać. - widzę że już piłaś - wskazała nam mój pusty kubek, po kawie, stojący na stoliku- dziwisz się ile miałam czekać - powiedziałam nadal zła
- oj nie złość się, będziesz miała dziecko zrozumiesz - powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy
- niedoczekanie - wywróciłam oczami
- gadanie, nawet nie zauważysz, znajdziesz faceta..
- oj zamknij się - przerwałam jej na co zachichotała, nagle drzwi kawiarni otworzyły się i do środka wszedł wysoki brunet z burzą loków na głowie, które były zaczesane do tyłu, wyglądał olśniewająco, czarny t-shirt opinał jego klatkę piersiową, tego samego koloru rurki i do tego zniszczone brązowe buty, ale najbardziej przykuło moją uwagę dziecko na rękach, mała śliczna dziewczynka, mogę dać sobie rękę uciąć że to jego siostra, lub córka, ale decydowanie stawiam na to pierwsze. Chłopak rozejrzał się po całej kawiarence za wolnym stolikiem, który był obok nas, usiadł na jednym z krzeseł, sadzając sobie dziewczynkę na kolanach, mówiąc coś do niej.
- ciacho co - moje rozmyślenia przerwała Naya
- c..co ? - spojrzałam na nią zdezorientowana - na co się zaśmiała
- ciacho co - powtórzyła - ale z dzieckiem co oznacza że zajęty - powiedziała tak aby ten nie usłyszał, co było prawdopodobne, bo siedział przy stoliku obok
- skąd wiesz że to jego - uniosłam brwi i znów spojrzałam na kędzierzawego
- po prostu to wiem, spójrz jacy podobni - zaśmiała się, tym też przyciągając chłopaka uwagę, spojrzał na moją koleżankę, po czym przeniósł swój wzrok na mnie. Wpatrywaliśmy się tak przez jakiś czas.
Harry
To ONA, nie mogę uwierzyć że to ona. Zamrugałem kilka razy by upewnić się czy to nie moja wyobraźnia, nie ona tutaj jest, siedzi i patrzy na mnie. Jest jeszcze piękniejsza niż we śnie.
- masz słodką siostrę - moje myśli przerwała jej koleżanka, która uśmiechnęła się spoglądając na moją córkę.
- to nie jest moja siostra, Isabelle jest moją córką - wydusiłem, spoglądając na zdezorientowaną dziewczynę
- przepraszam nie wiedziałam - z twarzy dziewczyny znikł uśmiech
- nie masz za co skąd mogłaś wiedzieć - pokiwałem głową
- więc słodką masz córeczkę, też mam takiego maluszka ale chłopca, pewnie by się polubili
- masz rację chyba trzeba ich sobie poznać- zaśmiałem się spoglądając na swoją córkę - jestem Harry
- Naya, a to jest Susan -mój wzrok powędrował na Susan
- Sue, dla znajomych - uśmiechnęła się, co od razu odwzajemniłem
- więc miło was poznać
- twoja dziewczyna na pewno jest zazdrosna o ciebie co, pewnie nie możesz odgonić się od dziewczyn ? - zaśmiała się. To pytanie kompletnie zbiło mnie z tropu.
- n..nie mam dziewczyny - powiedziałem, moje myśli powróciły do czasu kiedy jeszcze miałem przy sobie Kate, kochałem ją tak bardzo że nie wyobrażałem sobie pokochać nikogo innego, ale teraz wiem że jest inaczej, bo kiedy tylko zobaczyłem Sue, zakochałem się w niej i moim obowiązkiem jest ją zdobyć choćby nie wiem co by się działo. Musiała zauważyć to że wręcz się na nią gapię, bo spuściła wzrok oblewając się rumieńcem, co było urocze.
- więc jesteś sa... - przerwał jej dźwięk telefonu, szybko wyciągnęła go z torebki i odebrała
- tak kochanie... w Starbucks.. uważajcie na siebie.. pa- rozłączyła się odkładając swojego iPhone'a na stolik - przepraszam to mój narzeczony- tym razem zwróciła się do mnie
- Niall - zapytała Susan, kojarzę imię, kiedyś chodziłem do szkoły z niejakim Niall'em Horan'em, ale na pewno nie chodzi o tego Niall'a, nawet się przyjaźniliśmy, ale później każdy z nas poszedł w swoją stronę.
-tak pytał gdzie jestem, zaraz przyjedzie - odpowiedziała, na do brunetka przytaknęła - będziesz miał szansę go poznać - spojrzała na mnie- chętnie - posłałem jej uśmiech
Po jakiś 10 minutach zobaczyłem jak wysoki blondyn z dzieckiem na rękach idzie w naszą stronę, to musiał być ON.
Chłopak przywitał się z dziewczynami, po czym spojrzał na mnie, chyba mnie poznał bo jedynie co zrobił to zmarszczył brwi.
- Harry - zapytał zdziwiony
- Niall, dawno cię nie widziałem - wstałem aby podać mu rękę
- o Boże to naprawdę ty, zmieniłeś się i to dziecko.. to...
- tak to jest moje dziecko, ale widzę że tobie też się powodzi, dziecko, narzeczona - spojrzałem na Naya'h i chłopczyka siedzącego na jej kolanach
- taa... za pół roku bierzemy ślub, a twoja dziewczyna gdzie - znowu to samo
- nie mam dziewczyny, zostawiła mnie tak jak i Isabelle, uciekła
- przepraszam nie wiedziałem - spuścił wzrok
- nie szkodzi
Cześć !!
WOW trzeci rozdział.
Trochę nudny, no ale spotkali się to najważniejsze.! ♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
środa, 8 stycznia 2014
Rozdział 2
•Następnego dnia•
Stałem przed lustrem myjąc zęby, kiedy zadzwonił mój telefon, szybko opukałem buzie wodą i pobiegłem do pokoju. Spojrzałem na telefon "mama", palcem przejechałem po ekranie i przyłożyłem aparat do ucha.
- cześć mamo - przywitałem się
- hej synek
- coś się stało że dzwonisz ? - zapytałem idą do pokoiku Isabelle
- nie po prostu chciałam zapytać czy nie masz już problemów z małą
- Nie, nie jest w porządku, teraz leży w łóżeczku i się bawi, jest okej - uśmiechnąłem się do telefonu, choć wiem że ona tego nie widzi
- to dobrze, masz już jakieś plany na dzisiaj
- chcę się wybrać trochę z Bell na plażę
- świetny pomysł jest piękny dzień, sama bym się z wami wybrała ale nie mogę- przerwała- tylko uważaj na nią, no i na siebie też
- wiem mamo nie musisz się martwić jestem już dorosły - po tych słowach kobieta westchnęła, na co ja się zaśmiałem
- wiem Harry, ale i tak jesteś moim małym synkiem - powiedziała miłym głosem
- mamo - wywróciłem oczami rozbawiony
- taka prawda
- ja muszę kończyć, Isabelle jest chyba głodna, miłego dnia pa
- dziękuje tobie też, pa - rozłączyłem się
Odłożyłem telefon na półkę w sypialni i poszedłem do pokoju małej.
Po cichu podszedłem do łóżeczka mając nadzieję że śpi, ale gdy zobaczyłem jej szeroko otwarte oczy, cicho się zaśmiałem, to taki uroczy widok. Pochyliłem się na nią biorąc ją na ręce i uśmiechając szeroko.
- i co księżniczko, trzeba panią nakarmić - pokierowałem się w stronę drzwi, po chwili znajdowałem się w raz z Isabelle w kuchni.
Posadziłem ją w foteliku i zabrałem się za robienie śniadania.
•
Na plaży straszny tłok, w końcu nie dziwię się jest 12 lipca. Wakacje. Po dłuższych poszukiwaniach wolnego miejsca w końcu je znalazłem. Odłożyłem torbę z zabawkami, jedzeniem i innymi potrzebnymi rzeczami na rozgrzany piasek, rozkładając turkusowy koc, położyłem na nim moją córkę, żeby zaraz samemu na nim usiąść. Ściągnąłem koszulkę, rzuciłem ją na bok, biorąc na kolana Isabelle, widziałem jak większa część kobiet na tej plaży mnie obserwuję co nie było dla mnie nowością, zawsze byłem uważany za atrakcyjnego chłopaka.
- i co kwiatuszku podoba ci się plaża - zapytałem małej, zaklaskała rączkami co uznałem za odpowiedz - chyba trzeba się nasmarować kremem co, bo chyba nie chcemy się spiec- mówiłem nadal do małej. Wyciągnąłem z torby filtr, wycisnąłem trochę na dłoń smarując drobne ciało Belli. Kiedy posmarowałem nasze ciała, schowałem tubkę z kremem z powrotem do torby.
- idziemy zobaczyć jaka woda co ? - podniosłem się koca, nadal mając córkę na rękach, ruszyłem w stronę wody.
Kiedy przychodząca fala oblała moje stopy lekko zadrżałem, co było spowodowane zimną wodą. Chwilę jeszcze pomoczyłem nogi i wróciłem na koc, usiadłem rozkładając nogi przed sobą. Posadziłem obok siebie Isabelle, która zaraz zaczęła bawić się zabawkami, które wcześniej jej dałem. Nie mogę uwierzyć że jest moja, nigdy bym nie pomyślał że w tak młodym wieku będę miał dziecko. Zapewne moi kumple teraz spędzają miło czas ze swoimi dziewczynami na jakiś plażach, z drinkami w ręku, ciesząc się życiem i nie myśląc co będzie jutro.
•
Postawiłem talerz z kanapkami i kubek na stoliku, który stał przed kanapą. Rozsiadłem się na kanapie włączając czarnym pilotem plazmowy telewizor, wiszący na ścianie naprzeciwko kanapy.
Przełączałem kanał po kanale kiedy natrafiłem na program kulinarny. Szybko poderwałem się z kanapy i pobiegłem po notes i coś do pisania, zacząłem notować wszystko co mówi kobieta, która prowadziła ten program, zaczęła przygotowywać składniki na lasagne, szybko notowałem.
Kiedy program skończył się wyłączyłem TV i poszedłem na piętro, wcześniej odstawiając talerz i kubek do zmywarki.
Po szybkim i orzeźwiającym prysznicu położyłem się spać, przed tym sprawdzając co u Isabelle, spała jak nigdy.
Cześć wam !
Jest i drugi rozdział. ♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
Stałem przed lustrem myjąc zęby, kiedy zadzwonił mój telefon, szybko opukałem buzie wodą i pobiegłem do pokoju. Spojrzałem na telefon "mama", palcem przejechałem po ekranie i przyłożyłem aparat do ucha.
- cześć mamo - przywitałem się
- hej synek
- coś się stało że dzwonisz ? - zapytałem idą do pokoiku Isabelle
- nie po prostu chciałam zapytać czy nie masz już problemów z małą
- Nie, nie jest w porządku, teraz leży w łóżeczku i się bawi, jest okej - uśmiechnąłem się do telefonu, choć wiem że ona tego nie widzi
- to dobrze, masz już jakieś plany na dzisiaj
- chcę się wybrać trochę z Bell na plażę
- świetny pomysł jest piękny dzień, sama bym się z wami wybrała ale nie mogę- przerwała- tylko uważaj na nią, no i na siebie też
- wiem mamo nie musisz się martwić jestem już dorosły - po tych słowach kobieta westchnęła, na co ja się zaśmiałem
- wiem Harry, ale i tak jesteś moim małym synkiem - powiedziała miłym głosem
- mamo - wywróciłem oczami rozbawiony
- taka prawda
- ja muszę kończyć, Isabelle jest chyba głodna, miłego dnia pa
- dziękuje tobie też, pa - rozłączyłem się
Odłożyłem telefon na półkę w sypialni i poszedłem do pokoju małej.
Po cichu podszedłem do łóżeczka mając nadzieję że śpi, ale gdy zobaczyłem jej szeroko otwarte oczy, cicho się zaśmiałem, to taki uroczy widok. Pochyliłem się na nią biorąc ją na ręce i uśmiechając szeroko.
- i co księżniczko, trzeba panią nakarmić - pokierowałem się w stronę drzwi, po chwili znajdowałem się w raz z Isabelle w kuchni.
Posadziłem ją w foteliku i zabrałem się za robienie śniadania.
•
Na plaży straszny tłok, w końcu nie dziwię się jest 12 lipca. Wakacje. Po dłuższych poszukiwaniach wolnego miejsca w końcu je znalazłem. Odłożyłem torbę z zabawkami, jedzeniem i innymi potrzebnymi rzeczami na rozgrzany piasek, rozkładając turkusowy koc, położyłem na nim moją córkę, żeby zaraz samemu na nim usiąść. Ściągnąłem koszulkę, rzuciłem ją na bok, biorąc na kolana Isabelle, widziałem jak większa część kobiet na tej plaży mnie obserwuję co nie było dla mnie nowością, zawsze byłem uważany za atrakcyjnego chłopaka.
- i co kwiatuszku podoba ci się plaża - zapytałem małej, zaklaskała rączkami co uznałem za odpowiedz - chyba trzeba się nasmarować kremem co, bo chyba nie chcemy się spiec- mówiłem nadal do małej. Wyciągnąłem z torby filtr, wycisnąłem trochę na dłoń smarując drobne ciało Belli. Kiedy posmarowałem nasze ciała, schowałem tubkę z kremem z powrotem do torby.
- idziemy zobaczyć jaka woda co ? - podniosłem się koca, nadal mając córkę na rękach, ruszyłem w stronę wody.
Kiedy przychodząca fala oblała moje stopy lekko zadrżałem, co było spowodowane zimną wodą. Chwilę jeszcze pomoczyłem nogi i wróciłem na koc, usiadłem rozkładając nogi przed sobą. Posadziłem obok siebie Isabelle, która zaraz zaczęła bawić się zabawkami, które wcześniej jej dałem. Nie mogę uwierzyć że jest moja, nigdy bym nie pomyślał że w tak młodym wieku będę miał dziecko. Zapewne moi kumple teraz spędzają miło czas ze swoimi dziewczynami na jakiś plażach, z drinkami w ręku, ciesząc się życiem i nie myśląc co będzie jutro.
•
Zaparkowałem auto na podjeździe przed moim domem, wysiadłem z wozu, otworzyłem tylnie drzwi, wyciągając z nosidełka śpiącą jeszcze Isabelle, chwyciłem jeszcze torbę która przerzuciłem przez prawe ramię i ruszyłem do domu.
Kiedy znajdowałem się już w salonie, odłożyłem torbę na jeden z foteli i poszedłem na piętro do pokoju mojej córki.
Przebrałem ją w śpiochy i położyłem do łóżeczka.
Od jakiegoś czasu czułem głód więc poszedłem do kuchni aby coś zjeść. Wyciągnąłem na blat wszystko co mi potrzebne do zrobienia kanapek i zacząłem je przygotowywać.
Położyłem je na talerzu, zaparzyłem herbatę i poszedłem do salonu. Postawiłem talerz z kanapkami i kubek na stoliku, który stał przed kanapą. Rozsiadłem się na kanapie włączając czarnym pilotem plazmowy telewizor, wiszący na ścianie naprzeciwko kanapy.
Przełączałem kanał po kanale kiedy natrafiłem na program kulinarny. Szybko poderwałem się z kanapy i pobiegłem po notes i coś do pisania, zacząłem notować wszystko co mówi kobieta, która prowadziła ten program, zaczęła przygotowywać składniki na lasagne, szybko notowałem.
Kiedy program skończył się wyłączyłem TV i poszedłem na piętro, wcześniej odstawiając talerz i kubek do zmywarki.
Po szybkim i orzeźwiającym prysznicu położyłem się spać, przed tym sprawdzając co u Isabelle, spała jak nigdy.
Cześć wam !
Jest i drugi rozdział. ♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
sobota, 4 stycznia 2014
Rozdział 1
-tatusiu- usłyszałem za plecami cichy głos Isabelle
- tak kochanie - czterolatka podbiegła do mnie, patrząc tymi swoimi wielkimi zielonymi oczami, jak jej nie kochać - pomyślałem
- w sypialni - oznajmiła mała kiedy byliśmy już na piętrze, kiedy przekroczyłem próg sypialni, zobaczyłem średniego wzrostu brunetkę, długie chude nogi, szczupła sylwetka, niebieskie oczy - Anioł- pomyślałem
- o Harry już jesteś, pomóż mi ściągnąć te pudło - brunetka odwróciła się w stronę otwartej dużej szafy i wskazała kremowe pudło na najwyższej półce. Puściłem drobną dłoń córki i podszedłem do szafy, bez trudu chwyciłem pudło i podałem żonie, tak myślę.
Chciałem już coś powiedzieć, ale przerwał mi płacz dziecka, uświadomiłem sobie że to tylko sen.
Otworzyłem oczy, nadal było ciemno, Isabelle płakała, powolnymi ruchami wstałem z łóżka i poszedłem do pokoiku małej. Podszedłem do łóżeczka i wyciągnąłem z niego małą, od razu przestała płakać, dziwne. Zszedłem do kuchni, nadal trzymając Belle na rękach, czekałem aż mleko się podgrzeję, kiedy było już gotowe nakarmiłem ją.
•
Mój sen przerwał mi dźwięk, którego nienawidzę. Budzik. Szybkim ruchem nadusiłem przycisk na swoim iPhone'a, który wyłącza budzik. Przeniosłem się do pozycji siedzącej, przetarłem twarz dłońmi i poszedłem do łazienki, wziąłem szybki prysznic, wróciłem do pokoju, wziąłem bokserki, jakieś ciuchy, wróciłem do łazienki. Ubrałem się i poszedłem sprawdzić co u Isabelle. Leżała cicho bawiąc się pluszowym misiem, na ten widok szeroko się uśmiechnąłem.
- i co kwiatuszku - powiedziałem wyciągając ją z łóżeczka, położyłem na przebieraczku, wpatrywałem się w nią myśląc jak Kate mogła ją zostawić, nie wierzę w to że za nią nie tęskni, bo na pewno tak jest. Nie mogę uwierzyć że przez ten cały czas ona mnie okłamywała tak w żywe oczy a ja głupi się nie domyśliłem, mówiła że kocha a tak naprawdę to były tylko i wyłącznie puste słowa.- Ale wciąż nie mogę zapomnieć o tej dziewczynie ze snu.
Przebrałem Isabelle ze śpioszków i zszedłem do kuchni.
Usadziłem małą w foteliku i zacząłem przygotowywać śniadanie, co chwilę zerkając na małą pociechę.
•
Po zjedzonym śniadaniu Belle i poszedłem do salonu, w połowie drogi przerwał mi dzwonek do drzwi, szybkim krokiem podszedłem do drzwi, chwytając klamkę drewniana powłoka ustąpiła. Już po chwili mogłem zobaczyć uśmiechniętą twarz mojej rodzicielki, otworzyłem szerzej drzwi tak aby mogła wejść do środka.
- hej mamo - przytuliłem ją
- cześć synek - odwzajemniła gest - a jak się miewa moja kochana wnusia - tym razem skierowała się do Bell.
- całkiem dobrze , jak widać rośnie jak na drożdżach - odpowiedziałam i ruszyłem w stronę kuchni - chcesz kawę - zapytałem odwracając się do kobiety
- poczekaj - zaczęła podchodząc do mnie i zabierając mi córkę - ja ją wezmę a ty zrób kawę - uśmiechnęła się, czasem dziękuje Bogu że ją mam. Dużo mi pomaga, zwłaszcza przy małej, mogę do niej zadzwonić kiedy mam problem.
- a co u Gemmy ? - zapytałem wstawiając wodę
- u Gemmy jest w porządku, obecnie jest w pracy, Liam znów poleciał do Francji, więc pomyślałam że przyjadę - Liam mąż Gem, strasznie miły facet, są razem ponad pięć lat, szczerze nie wierzyłem że to wszystko przetrwa, te ciągle kłótnie, no ale jak to się mówi związek bez kłótni to nie związek. Związek bez kłótni jest sztuczny.
- nadal się kłócą ? - zapytałem patrząc na rodzicielkę, ta za to spuściła głowę
- teraz już coraz rzadziej, praktycznie wcale - odparła
- to dobrze - mały uśmiech wkradł na moje usta, dobrze że się nie kłócą, chociaż im się udało, a nie tak jak mnie, zostałem praktycznie sam z Isabelle, dziewczyna mnie zostawiła zaraz miesiąc po porodzie, co to za życie, ale dobrze że mam jeszcze ICH
- a u Robin'a ? - partner mamy, da się z nim pogadać, no ale to nie mi on ma pasować tylko mojej mamie.
- jest okej, w piątek idziemy na kolację - uśmiechnęła się szeroko
- no to życzę wam miłego wieczoru
- dziękuje w imieniu moim i Robin'a - zaśmiała się, co ja odwzajemniłem
•
Po wypiciu kawy i zjedzeniu szarlotki, postanowiliśmy pójść na spacer do parku. Włożyłem Isabelle do wózka i razem z mamą opuściliśmy dom.
•
Szliśmy jedną ze ścieżek w parku rozmawiając o wszystkim i o niczym.
- mamo - odezwałem się nagle patrząc przed siebie
- tak
- wierzysz w to że Kate nie tęskni za Isabelle ? - spojrzałem na rodzicielkę
- absolutnie nie, żadna matka nigdy nie pozbędzie się myśli że zostawiła swoje miesięczne dziecko i tęsknoty za nim, nie wierze że nie tęskni za małą - powiedziała przysiadając na jednej z ławek które właśnie mijaliśmy, sam zrobiłem to samo stawiając wózek tak abym miał go na widoku
- mam to samo zdanie, ale nadal nie rozumiem dlaczego to zrobiła, przecież mogliśmy dojść do porozumienia, moglibyśmy mieszkać oddzielnie, ale opiekować się małą razem, a postanowiła inaczej zostawiła mnie z tym samego - spuściłem głowę
- po protu chciała żyć tak jak dawniej imprezy, alkohol i inne używki, najprościej mówiąc olała to wszystko, ale Harry pamiętaj że nie jesteś sam, masz mnie, Gemme, Liam'a, a nawet Robin'a- poczułem jak jej rej ręka wędruje na moje plecy i je głaszcze - pamiętaj o tym - powtórzyła - szybko ją przytuliłem, co od razu
odwzajemniła
- może wracajmy do domu Isabelle jest chyba głodna - miała rację, zaczęła marudzić, chyba naprawdę jest głodna
•
Jest 21:46 a Isabelle jeszcze nie śpi, tylko płacze, nie wiem co się z nią dzieje, normalnie już dawno by spała.
- Isabelle nie płacz - powtarzałem trzymając ją na rękach i chodząc po sypialni, próbując uspokoić. Nadal nic co ja mam zrobić- pomyślałem. Postanowiłem zadzwonić do Anne. Szybko chwyciłem swojego iPhone'a i wygrałem numer rodzicielki. Pierwszy sygnał, drugi sygnał
- Hallo - usłyszałem dobrze znany mi głos kobiety
- mamo cały czas płaczę, co ja mam zrobić - powiedziałem rozpaczliwie
- może boli ją brzuch, poczekaj zaraz przyjadę - zanim zdążyłem coś powiedzieć rozłączyła się
•
Dzwonek do drzwi. Mama. Szybkimi krokami ruszyłem na dół.
Po chwili moja rodzicielka była już w salonie uspokajając moją córkę. Dziwnym trafem jej się udało, mała po chwili spała. No jasne a czego ja się spodziewałem, przecież ta kobieta wychowała dwoje dzieci na porządnych ludzi, bynajmniej tak mi się wydaje.
Mama zaniosła małą do jej pokoiku i wróciła do salonu gdzie siedziałem na kanapie.
- dziękuje ci mamo, nie wiem co ja bym bez ciebie zrobił - powiedziałem kiedy zajęła miejsce tuż obok mnie.
Cześć wszystkim !
Jest pierwszy rozdział.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
•
Mój sen przerwał mi dźwięk, którego nienawidzę. Budzik. Szybkim ruchem nadusiłem przycisk na swoim iPhone'a, który wyłącza budzik. Przeniosłem się do pozycji siedzącej, przetarłem twarz dłońmi i poszedłem do łazienki, wziąłem szybki prysznic, wróciłem do pokoju, wziąłem bokserki, jakieś ciuchy, wróciłem do łazienki. Ubrałem się i poszedłem sprawdzić co u Isabelle. Leżała cicho bawiąc się pluszowym misiem, na ten widok szeroko się uśmiechnąłem.
- i co kwiatuszku - powiedziałem wyciągając ją z łóżeczka, położyłem na przebieraczku, wpatrywałem się w nią myśląc jak Kate mogła ją zostawić, nie wierzę w to że za nią nie tęskni, bo na pewno tak jest. Nie mogę uwierzyć że przez ten cały czas ona mnie okłamywała tak w żywe oczy a ja głupi się nie domyśliłem, mówiła że kocha a tak naprawdę to były tylko i wyłącznie puste słowa.- Ale wciąż nie mogę zapomnieć o tej dziewczynie ze snu.
Przebrałem Isabelle ze śpioszków i zszedłem do kuchni.
Usadziłem małą w foteliku i zacząłem przygotowywać śniadanie, co chwilę zerkając na małą pociechę.
•
Po zjedzonym śniadaniu Belle i poszedłem do salonu, w połowie drogi przerwał mi dzwonek do drzwi, szybkim krokiem podszedłem do drzwi, chwytając klamkę drewniana powłoka ustąpiła. Już po chwili mogłem zobaczyć uśmiechniętą twarz mojej rodzicielki, otworzyłem szerzej drzwi tak aby mogła wejść do środka.
- hej mamo - przytuliłem ją
- cześć synek - odwzajemniła gest - a jak się miewa moja kochana wnusia - tym razem skierowała się do Bell.
- całkiem dobrze , jak widać rośnie jak na drożdżach - odpowiedziałam i ruszyłem w stronę kuchni - chcesz kawę - zapytałem odwracając się do kobiety
- poczekaj - zaczęła podchodząc do mnie i zabierając mi córkę - ja ją wezmę a ty zrób kawę - uśmiechnęła się, czasem dziękuje Bogu że ją mam. Dużo mi pomaga, zwłaszcza przy małej, mogę do niej zadzwonić kiedy mam problem.
- a co u Gemmy ? - zapytałem wstawiając wodę
- u Gemmy jest w porządku, obecnie jest w pracy, Liam znów poleciał do Francji, więc pomyślałam że przyjadę - Liam mąż Gem, strasznie miły facet, są razem ponad pięć lat, szczerze nie wierzyłem że to wszystko przetrwa, te ciągle kłótnie, no ale jak to się mówi związek bez kłótni to nie związek. Związek bez kłótni jest sztuczny.
- nadal się kłócą ? - zapytałem patrząc na rodzicielkę, ta za to spuściła głowę
- teraz już coraz rzadziej, praktycznie wcale - odparła
- to dobrze - mały uśmiech wkradł na moje usta, dobrze że się nie kłócą, chociaż im się udało, a nie tak jak mnie, zostałem praktycznie sam z Isabelle, dziewczyna mnie zostawiła zaraz miesiąc po porodzie, co to za życie, ale dobrze że mam jeszcze ICH
- a u Robin'a ? - partner mamy, da się z nim pogadać, no ale to nie mi on ma pasować tylko mojej mamie.
- jest okej, w piątek idziemy na kolację - uśmiechnęła się szeroko
- no to życzę wam miłego wieczoru
- dziękuje w imieniu moim i Robin'a - zaśmiała się, co ja odwzajemniłem
•
Po wypiciu kawy i zjedzeniu szarlotki, postanowiliśmy pójść na spacer do parku. Włożyłem Isabelle do wózka i razem z mamą opuściliśmy dom.
•
Szliśmy jedną ze ścieżek w parku rozmawiając o wszystkim i o niczym.
- mamo - odezwałem się nagle patrząc przed siebie
- tak
- wierzysz w to że Kate nie tęskni za Isabelle ? - spojrzałem na rodzicielkę
- absolutnie nie, żadna matka nigdy nie pozbędzie się myśli że zostawiła swoje miesięczne dziecko i tęsknoty za nim, nie wierze że nie tęskni za małą - powiedziała przysiadając na jednej z ławek które właśnie mijaliśmy, sam zrobiłem to samo stawiając wózek tak abym miał go na widoku
- mam to samo zdanie, ale nadal nie rozumiem dlaczego to zrobiła, przecież mogliśmy dojść do porozumienia, moglibyśmy mieszkać oddzielnie, ale opiekować się małą razem, a postanowiła inaczej zostawiła mnie z tym samego - spuściłem głowę
- po protu chciała żyć tak jak dawniej imprezy, alkohol i inne używki, najprościej mówiąc olała to wszystko, ale Harry pamiętaj że nie jesteś sam, masz mnie, Gemme, Liam'a, a nawet Robin'a- poczułem jak jej rej ręka wędruje na moje plecy i je głaszcze - pamiętaj o tym - powtórzyła - szybko ją przytuliłem, co od razu
odwzajemniła
- może wracajmy do domu Isabelle jest chyba głodna - miała rację, zaczęła marudzić, chyba naprawdę jest głodna
•
Jest 21:46 a Isabelle jeszcze nie śpi, tylko płacze, nie wiem co się z nią dzieje, normalnie już dawno by spała.
- Isabelle nie płacz - powtarzałem trzymając ją na rękach i chodząc po sypialni, próbując uspokoić. Nadal nic co ja mam zrobić- pomyślałem. Postanowiłem zadzwonić do Anne. Szybko chwyciłem swojego iPhone'a i wygrałem numer rodzicielki. Pierwszy sygnał, drugi sygnał
- Hallo - usłyszałem dobrze znany mi głos kobiety
- mamo cały czas płaczę, co ja mam zrobić - powiedziałem rozpaczliwie
- może boli ją brzuch, poczekaj zaraz przyjadę - zanim zdążyłem coś powiedzieć rozłączyła się
•
Dzwonek do drzwi. Mama. Szybkimi krokami ruszyłem na dół.
Po chwili moja rodzicielka była już w salonie uspokajając moją córkę. Dziwnym trafem jej się udało, mała po chwili spała. No jasne a czego ja się spodziewałem, przecież ta kobieta wychowała dwoje dzieci na porządnych ludzi, bynajmniej tak mi się wydaje.
Mama zaniosła małą do jej pokoiku i wróciła do salonu gdzie siedziałem na kanapie.
- dziękuje ci mamo, nie wiem co ja bym bez ciebie zrobił - powiedziałem kiedy zajęła miejsce tuż obok mnie.
Cześć wszystkim !
Jest pierwszy rozdział.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Pozdrawiam !
Subskrybuj:
Posty (Atom)




